
Cokolwiek to było, przeszło. Mam nadzieję, że już nie wróci. Astro zupełnie przestał piszczeć, to chyba faktycznie musiało być jakieś naciągnięte ścięgno, a ten nasz pies to taka płaksa, że na wszystko zaraz piskiem reaguje... Nawet jak mu się żadna krzywda nie dzieje, to potrafi piszczeć "tak na wszelki wypadek".
Ogólnie jest troszeczkę tchórzliwy, trzeba mu to przyznać. Kiedyś z szafy spadła nam jego karma. (Wiem, dziwnie, że trzymamy karmę na szafie, ale gdzie wsadzić takie 15kg worki, które na co dzień są potrzebne?) No więc gdy worek z karmą spadł, wcale nie było w pobliżu psa. Był całkiem daleko, na pewno nie mogło mu się nic stać. Ale od tej pory Astro jak widzi, że ktoś chce brać coś z szafy, to ucieka na drugi koniec pokoju, takie to było dla niego szokujące przeżycie :D

To patrz, żeby taki worek na głowę Ci nie spadł. Bo potem to Ty będziesz uciekała w drugi kąt pokoju :P
OdpowiedzUsuń